Rozrywka


Dowcipy - Strefa zrzutu


 

Dowcipy

Wraca sobie późną nocą mąż do domu, nawalony jak stodoła, drzwi otwiera mu żona w papilotach i wrzeszczy:
-Gdzieś ty był!? Trzecia nad ranem! Ja ci zaraz pokaże!
Przekleństwa zaczynają latać po pokoju, żona okłada go jakimś wałkiem cały czas wrzeszcząc:
- No gdzieś ty był!?
A mąż na to:
-W kinie i tej wersji się trzymam!

Przychodzi grabarz do domu i mówi do żony:
- Słuchaj, ja tego dłużej nie wytrzymam, już nie dam rady! Rezygnuję..
Żona mówi:
- A co to się stało?
- Zmieniam zawód!
Ona na to:
- Czterdzieści lat pracujesz jako grabarz, gdzie ty teraz pójdziesz? Kto cię przyjmie!? Opowiedz lepiej co się stało..
- Słuchaj - mówi mąż - chowaliśmy dzisiaj wybitną artystkę, miała taki aplauz, że trumnę opuszczaliśmy dziewięć razy..

Na plaży, słoń podchodzi do mrówki i mówi:
- Mrówka, ściągaj majtki!
Mrówka się oburzyła i mówi:
- Słoniu, no co ty!? Tylu ludzi tutaj..
- Mrówka ściągaj majtki!
Mrówka w końcu ściągnęła majtki a słoń na to:
- Nie, nie, to nie moje, moje były z kieszonką!

Partyzant ucieka przed Niemcami. Wbiega na polanę, patrzy jest tylko studnia. Wskoczył więc do tej studni. Niemcy wybiegają, rozglądają się, bo nagle zniknął im z oczu i głośno się zastanawiają:
- Gdzie on może być?
Partyzant postanowił udawać echo.
Niemcy pytają:
- Może uciekł do lasu?
Echo w studni:
- Może uciekł do lasu..
- Ale na wszelki wypadek wrzućmy granat do studni.
A głos ze studni:
- Może uciekł do lasu...

W autobusie jechał pijany facet, trzymał się tylko uchwytu pod sufitem i przy każdym zakręcie, razem z autobusem wykonywał akrobacje,. W pewnym momencie autobus zahamował, facet upadł kobiecie na kolana, ale wstał i znowu złapał się uchwytu. Kobieta się wytrzepała i mówi:
- No co? Upaść to się na mnie upadło, nie, a jakieś magiczne słówko to nie łaska?
A facet na to:
- Abrakadabra!

Na podwórko wjeżdża wóz z węglem, kierowany przez kompletnie zalanego wozaka. Koń jest mały, chudy, potwornie spocony, nogi mu się rozjeżdżają od wysiłku, a furman krzyczy:
- Węgiel przywiozłem! Węgiel przywiozłem!
Na co koń odwraca się a i mówi pogardliwie:
- Ty!? Ty przywiozłeś!?

Obcokrajowiec przychodzi do polskiego urzędu pracy:

- Przepraszam, czy macie dla mnie prace?

- Oczywiście - mówi pani z urzędu. Dostaje pan pracę w agencji reklamowej, będzie pan menagerem. Do tego dostaje pan służbowy samochód Mercedes klasy S, a także apartament w hotelu Mariott. Pana pensja to 15.000 PLN brutto.

- Pani chyba żartuje - odpowiada obcokrajowiec.

- Ale pan zaczął.

Pewien muzyk przyjechał do Warszawy, aby zagrać w filharmonii koncert. A że w Warszawie był pierwszy raz i do tego pociąg przyjechał spóźniony, biegnie więc ze skrzypcami przez miasto i pyta przypadkowo spotkanego przechodnia (akurat trafił na pijaka):

- Przepraszam pana, jak można dostać się do filharmonii?

A pijak na to:

- Ćwiczyć kurna, ćwiczyć...

W pociągu siedzi Polak i Murzyn. Polak przygląda się Murzynowi, bo nigdy wcześniej nie widział Murzyna. Chciał się dowiedzieć, skąd ten Murzyn jest i pyta:
- Bangladesz?
Murzyn nic. To Polak znów:
- Bangladesz?
Murzyn wstał, otworzył okno, wyciągnął rękę i powiedział:
- Nie bangla.

Na księżycu ląduje pierwsza amerykańska, załogowa ekspedycja. Neil Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza kamienia wyskakuje trzech gości: Chińczyk, Rusek i Polak.
- Jak to tak ? - Amerykanin ma głupią minę.
Chińczyk:
- Nas jest dużo, brat podsadził brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisała się na medal, i byliśmy szybsi.
- No a ty ? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokój, z wesela wracam...

Synek - wielbłądzik podchodzi do mamy - wielbłądzicy i pyta jej:
- Mamusiu, powiedz mi, dlaczego my mamy takie garby?
- No, bo wiesz synku - tłumaczy mama - jak jesteśmy na pustyni, to mamy zapas wody..A ponieważ pokonujemy duże odległości, to woda jest potrzebna..
- Acha.. A mamusiu, a dlaczego my mamy takie duże racice...
- No bo synku, jak chodzimy po pustyni, to dzięki dużym racicom nie zapadamy się w piachu.
- Aha.. A mamusiu a dlaczego my mamy taką grubą skórę i sierść?
- No bo wiesz synku, na pustyni są takie duże upały i to nas chroni przed słońcem..
- Aha...Mamusiu, ale po co nam to wszystko, jak my w zoo żyjemy?

Polak wyjechał do Paryża, wszedł do wielkiego magazynu, konkretnie chciał dokonać zakupu.
Z języków znał polski, więc podchodzi do sprzedawcy i mówi:
- Piłkę, piłkę, słuchaj mnie uważnie patrz na usta, piłkę, piłkę..
No jak ci to wytłumaczyć, piłka, gol, Platini, Pele...
Sprzedawca się ucieszył i mówi:
- Aaaaaa.... la ball!
- A teraz skup się - mówi Polak - do cięcia metalu.

Noc. Mąż śpi z żoną w łóżku, gdy nagle budzi ich głośne łup łup łup w drzwi. Przewraca się na bok i patrzy na zegarek - trzecia w nocy. "Kurde, nie będę się o tej porze z wyra zrywał", myśli przewraca się z powrotem. Slychać głośniejsze łup łup łup.
- Idź otwórz, zobacz kto to, - mówi żona.
No więc zwleka się półprzytomny i schodzi na dół (mieszkają w domku). Otwiera drzwi, a na progu stoi facet, od którego jedzie alkoholem:
- Dobry wieszór, - bełkocze. - Szy móchby pan mnie popchnąć?
- Nie, spadaj facet, jest trzecia w nocy. Wywlokłeś mnie pan z łóżka, - warczy mąż i zatrzaskuje drzwi.
Wraca do żony i mówi co zaszło.
- No co ty, jak mogłeś? - mówi żona. - A pamiętasz, jak nam się wtedy zepsuł samochód, kiedy jechaliśmy odebrać dzieci z kolonii i sam musiałeś pukać do kogoś, żeby nam pomógł? Co by się wtedy stało, gdyby tez ci powiedział, żebyś spadał?!?!?!?
- Ale kochanie, on był pijany!
- Nieważne, potrzebuje pomocy.
No więc mąż jeszcze raz zwleka się z łóżka, ubiera się i schodzi na dół. Otwiera drzwi, ale z powodu ciemności nic nie widzi, więc woła:
- Hej, czy nadal trzeba pana popchnąć?
Z ciemności dochodzi glos:
- Taaaa...
Ale ponieważ nadal nie potrafi zlokalizować faceta, krzyczy:
- Gdzie pan jest?
- W ogrodzie, na huśtawce...

Pasie się cielątko z krówką na łące, cielątko się tak rozejrzało po niebie i zawołało:
- Mamo, mamo, koń lata na niebie!
Krowa spojrzała się z pobłażaniem i dalej żuje trawę. Po chwili cielątko ponownie woła:
- Mamo, mamo! Drugi koń przeleciał!
Krowa spojrzała zniecierpliwiona i rzekła:
- Daj spokój! Pewnie mają tu gniazdo...

Jest kwietniowy zjazd emancypantek, który odbywa się gdzieś w świecie, przyjeżdżają kobiety z różnych krajów i opowiadają o tym, jak doprowadziły do tego, aby ich sytuacja w rodzinie uległa poprawie. Amerykanka mówi tak:
- Pewnego dnia powiedziałam mężowi: koniec, jeśli chcesz mieć ugotowane, to od dziś sobie gotujesz sam. Pracuję tyle samo co ty, więc z jakiej racji wszystkie obowiązki kuchenne mają spoczywać na mnie. Przez pierwszy tydzień nie było nic do jedzenia. Przez drugi tydzień nie było w domu nic do jedzenia. W trzecim tygodniu, wracam do domu po pracy, a tu kaczuszka upieczona, zupka na stole, sałatka się przygotowuje i od tej pory mój mąż pięknie gotuje obiady.
Francuzka mówi:
- Ja też powiedziałam swojemu mężowi, bo ciągle narzekał, że u nas w domu jest brud, powiedziałam mu: to sobie posprzątaj, ja też tak samo ciężko pracuję jak ty, tyle samo zarabiam, z jakiej racji tylko ja mam chodzić po mieszkaniu z tym Electroluxem. Przez pierwszy tydzień był straszny bałagan, w drugim tygodniu, już nie było można przejść, a w trzecim tygodniu wracam do domu, a mąż w fartuszku z Electroluxem, jeszcze do tego miotełką zamiata kurze, od tego czasu mam spokój..
Polka mówi:
- Ja też powiedziałam swojemu mężowi: chcesz mieć piwo w lodówce, to proszę bardzo, kup sobie, idź do sklepu i tachaj to piwo na czwarte piętro bez windy, a nie ja będę ciągle dźwigać. Chcesz się napić, to idź do sklepu i sobie kup! Pierwszego dnia, otwieram lodówkę nic nie widzę, drugiego dnia, otwieram lodówkę, nic nie widzę, trzeciego dnia, zaczęłam troszeczkę widzieć na prawe oko.

Dziennikarz szuka w mieście jakiegoś materiału do swojej gazety. Znalazł się na budowie, gdzie widzi jak murarz lata jak opętany z pustą taczką . Reporter zainteresowany, podchodzi do robotnika i pyta:
- Panie, co pan tak latasz z tymi pustymi taczkami?
- Panie - odpowiada robotnik - my tu mamy taki zasuw, że ja nie mam czasu ich załadować.

Kogut przyjeżdża do miasta, przechodzi obok sklepu z rożnem, stanął chwilę przygląda się i mówi;
-No tak, solarium, karuzela, a na wsi nuda..

do góry

 

Strefa zrzutu

Test na kierowcę rajdowego

11,1 kB

test.zip

Toasty - dobre zarówno przy piciu wina jak i drinków

3,73 kB toasty.zip

 

do góry